wtorek, 31 maja 2022

Krem Alkemie Town de - stress - bomba czy niewypał?

Krem Alkemie Town de - stress - bomba czy niewypał?

 Krem Alkemie Town de-stress kupiłam pod wpływem chwili i promocji w pewnym sklepie internetowym. Byłam ciekawa czy wysoka cena idzie w parze z jakością i działaniem kosmetyku. 

Linia Me&The City to antyoksydacyjna tarcza na stres cywilizacyjny. Jej celem jest wsparcie barier ochronnych skóry, neutralizacja zagrożeń i zahamowanie zniszczeń wywołanych przez zanieczyszczenie środowiska. Stworzona po to, by każdy mógł w bezpieczny sposób cieszyć się miejskim życiem i piękną, zdrową cerą!

Krem do twarzy Town de-stress stworzony został z myślą o uderzeniowej terapii detoksykującej i kompleksowym wsparciu cery osób mieszkających w dużych miastach, narażonych na szkodliwe działanie zanieczyszczeń środowiskowych  takich jak dym, smog, wolne rodniki, pyły PM i metale ciężkie. 

Krem zawiera wyjątkową recepturę składników o działaniu antyoksydacyjnym, detoksykującym, odstresowującym , rewitalizującym i nawilżającym. 

Algowy kompleks Sealift wygładza  i ujędrnia skórę oraz tworzy nawilżająco-obronną barierę anti-pollution, która zabezpiecza ją przed odwodnieniem i przenikaniem szkodliwych zanieczyszczeń środowiskowych. 

Mosscelltec No.1  to nowatorski składnik, otrzymywany z mchu Physcomitrella patens, który wykorzystuje niezwykłe zdolności adaptacyjne mchów do stymulacji funkcji przystosowawczych skóry oraz przedłużenia jej młodości i witalności. Przeciwdziała epigenetycznemu (związanemu z czynnikami zewnętrznymi) starzeniu się skóry oraz skutkom tzw. miejskiego stresu. Zwiększa żywotność komórek na przekór upływowi czasu. Chroni kolagen przed destrukcyjnym wpływem stresu środowiskowego. Nawilża i wygładza cerę. Wzmacnia barierę naskórkową i zwiększa odporność skóry na zanieczyszczenia.

Wyciąg z herbaty Matcha to potężna dawka antyoksydacyjnych polifenoli oraz pobudzającej kofeiny, witamin i mikroelementów. Rewitalizuje cerę, wspomaga jej układ odpornościowy i spowalnia przedwczesne starzenie. Działa silnie detoksykująco, przeciwzapalnie i antybakteryjnie. Poprawia mikrokrążenie oraz skutecznie usprawnia system odtruwania skóry i eliminacje wolnych rodników. 

Glycohyal LW to nowa generacja kwasu hialuronowego. Cechuje go ponad 100 - krotnie mniejsza od standardowej wielkość cząstek, a co za tym idzie duża biodostępność dla skóry. Silny promotor przenikania śródskórnego - działa wielopoziomowo, wnikając do głębszych struktur skóry, gdzie układają się w mikrowarstwy wypełniając nawet głębokie zmarszczki. Zwiększa aktywność biologiczną komórek. Pobudza wytwarzanie kolagenu i elastyny. Znacząco podnosi nawilżenie skóry poprzez stymulację produkcji kwasu hialuronowego. 

W składzie kremu znajdziemy takie składniki jak: olej z nasion chia, olej jojoba, olej arganowy, masło shea, skoncentrowany organiczny sok z kiwi. 

Inci: Aqua, Glycerin, Isoamyl Cocoate, Actinidia Chinesis Fruit Extract, C12-16 Alcohols, Tripelargonin, Saccharide Isomerate, Butyrospermum Parkii Butter, Simmondsia Chinesis Seed Oil, Isomalt, Palmitic Acid, Lecithin, Hydrolyzed Glycosaminoglycans, Glyceryl Stearate Citrate, Salvia Hispanica Seed Oil, Citronellyl Methylcrotonate, Argania Spinosa Kernel Oil, Helianthus Annuus Seed Oil, Xanthan Gum, Sodium Phytate, Chondrus Crispus Extract, Carrageenan, Prunus Persica Flower Extract, Citrus Aurantifolia Fruit Extract, Camellia Sinesis Leaf Extract, Girgatina Stellata Extract, Hyalluronic Acid, Phytol, Tocopherol, Citric Acid, Sodium Citrate, Benzyl Alcohol, Sodium Benzoate, Dehydroacetic Acid, Potassium Sorbate, Parfum, Limonene, Geraniol, Linalool, Hexyl Cinnamal.

Moim zdaniem

Krem Alkemie Town de - stress zmiękcza i nawilża skórę. Nie spowodował u mnie wysypu niedoskonałości ale nie nazwałabym go lekkim, zdecydowanie czuć jego obecność przez dłuższy czas na skórze. Od użycia zdecydowania odstraszał mnie zapach, który był dla mnie sztuczny i chemiczny.

 Opakowanie kosmetyku jest z wygodną pompką i ma pojemność 50 ml. Krem jest z przeznaczeniem na dzień i na noc i należy go użyć w ciągu 6 miesięcy od otwarcia. Poza nawilżeniem nie zauważyłam żadnego pozytywnego wpływu na moją skórę. Zapach odstraszał i nie zachęcał do użycia przez mnie kosmetyku. Krem kosztuje w cenie regularnej 140 zł i według mnie nie jest warty swojej ceny. 

Być może kiedyś jeszcze coś kupię z marki Alkemie, ale na razie jestem zniechęcona kiepskim działaniem polecanego przez wielu kosmetyku. 

Znacie kosmetyki Alkemie? Lubicie?



czwartek, 14 kwietnia 2022

Odżywka dla dzieci 3+ ułatwiająca rozczesywanie włosów Sylveco

Odżywka dla dzieci 3+ ułatwiająca rozczesywanie włosów Sylveco

Witajcie, kochani. Nie było mnie tu dawno ale nie zapomniałam całkiem o blogu. Praca i małe dziecko pochłaniają mi teraz większość czasu. Julka ma kręcone włosy, które ciężko rozczesać. Niedaleko mnie jest apteka, w której jest kilka produktów naturalnych. Szukałam naturalnej odżywki dla dziecka i udało mi się taką znaleźć. 

Odżywka do włosów bez spłukiwania, posiadająca słodki, malinowy zapach, ułatwia rozczesywanie zarówno po umyciu włosów, jak i przed ułożeniem fryzury. Z jej pomocą lisek Lilka zapomniała o problemie splatanych włosów. Kompleks protein pszenicy i owsa odbudowuje łuski i jednocześnie chroni przed uszkodzeniem. Oleje ze słodkich migdałów i nasion malin oraz roślinne analogi silikonów wygładzają włosy na całej długości i zapobiegają ich łamliwości. 

Inci: Aqua, Polyglyceryl-4 Caprate, Propanediol, Panthenol, Hydrolyzed Oats, Hydrolyzed Wheat Protein, Vaccinium Macrocarpon Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Rubus Idaeus Seed Oil, Isoamyl Laurate, Isoamyl Cocoate, Lactic Acid, Cyamopsis Tetragonoloba Gum, Sacharide Isomerate, Citric Acid, Sodium Citrate, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Pafrum. 

Moim zdaniem

Odżywka ma bardzo dobry skład. Na etykiecie widać liska rozczesującego włosy. Grafika jest ładna i zachęca dziecko do użycia produktu. Podoba mi się delikatny, malinowy zapach. Włosy dziecka są po jej użyciu gładkie, miękkie i łatwiej się rozczesują. Opakowanie ma pojemność 150 ml a sama odżywka jest wydajna. Produkt możemy użyć zarówno na mokre, jak i na suche włosy. 

 

 
 
 

 


czwartek, 23 grudnia 2021

Bielenda Eco Sorbet krem do twarzy recenzja

Bielenda Eco Sorbet krem do twarzy recenzja

Szukając naturalnego kremu do twarzy "wpadł mi w oko" Bielenda Eco Sorbet krem do twarzy. 

Krem Eco Sorbet nawilżająco-odżywczy marki Bielenda znajduje się w szklanym pojemniczku o pojemności 50 ml. Szata graficzna jest ładna i dobrze współgra z produktem. Po otwarciu wieczka ze środka wydobywa się słodki zapach brzoskwini, przypomina mi owoce, które jadłyśmy z kuzynką w dzieciństwie ze słoika u babci.W opisie producenta jest informacja, że jest to krem nawilżająco -odżywczy, nie zgodziłabym się z tym. Produkt jest bardzo lekki i momentalnie wchłania się w skórę. Nie poleciłabym go do skóry suchej ale do tłustej i mieszanej. Mam skórę dość wrażliwą, bardzo dobrze na niego reagowała. Używając kremu z Bielendy zauważyłam wygładzenie skóry. Bardzo dobrze sprawdza się jako baza pod makijaż.

Cena: 16,50

Jeśli szukacie lekkiego kremu z dobrym składem i niską ceną dostępnego w Rossmannie to strzał w dziesiątkę.


 

piątek, 12 listopada 2021

Pasta do mycia twarzy ryż i kokos Iossi - moja opinia

Pasta do mycia twarzy ryż i kokos Iossi - moja opinia

Hejka. Nie było mnie wieki na blogu. Ale praca i małe dziecko zajmują dość dużo czasu. Chciałam się z Wami podzielić moją recenzją  nawilżająco - peelingującej pasty do mycia twarzy ryż i kokos. 

Od producenta:
Niezwykle  delikatna pasta do mycia twarzy. Łagodnie oczyszcza i lekko złuszcza martwy naskórek, sprawiając, że cera staje się odświeżona, gładka oraz nawilżona. Pasta swoją konsystencją przypomina plastelinę/masę marcepanową, dzięki czemu jej aplikacja jest bardzo przyjemna. 
Pasta składa się ze 100% naturalnych składników, takich jak nawilżające fermenty z kokosa i rzodkwi, delikatnie złuszczający puder z ryżu i kokosa, oczyszczające proteiny z ryżu oraz zmiękczający skórę skwalan z trzciny cukrowej i olej babassu. Składnikiem pasty wspomagającym regeneracje naskórka i łagodzącym podrażnienia jest bisabolol - nie wywołujący alergii ekstrakt z rumianku rzymskiego. 
 
Stosowanie:
Niewielką ilość pasty (porcję wielkości orzecha laskowego) rozetrzyj w mokrych dłoniach, a następnie delikatnie wykonaj masaż twarzy. Zmyj twarz ciepłą wodą. Omijaj okolice oczu.
 
Inci: Oryza Sativa (Rice) Powder, Glycerin, Avena Sativa (Oat) Kernel Flour, Babassu Oil, Polyglyceryl-4 Esters, Cocos Nucifera (Coconout) Fruit Extract, Kaolin (White Clay), Oryza Sativa (Rice) Brain Oil , Copaifera Reticulata (Copaiba) Balsam Oil, Lactic Acid, Bisabolol, Cymbopogon Citratus (Lemongrass) Leaf Oil, Cymbopogon Martini (Palmarosa) Oil*, Geraniol*, Citral*. 
* - naturalny składnik olejków eterycznych
 
Opakowanie: 
Szklany pojemniczek o pojemności 120 ml.
 
Zapach:  
Trawa cytrynowa.

Moim zdaniem
Już po otwarciu odrzucił mnie zapach, nie zaliczał się do kategorii moich ulubionych. Pastę ciężko było rozprowadzić na twarzy. Denerwowały mnie spadające drobinki. Kawałki ryżu są ostre i nie przeznaczone do cery wrażliwej. Peeling zdecydowanie bardziej nadaje się do ciała niż do twarzy. 
Pasta do twarzy nie podbiła mojego serca. Myślę, że spróbuje następnym razem inny kosmetyk z marki Iossi być może spełni moje oczekiwania. 

Pastę kupicie na stronie producenta za 64 zł.

Czy stosowaliście kiedyś pastę do oczyszczania twarzy? Byliście zadowoleni z takiego produktu?
 

środa, 8 września 2021

O!figa, czyli kosmetyczne perełki z opuncją figową

O!figa, czyli kosmetyczne perełki z opuncją figową

O marce O!figa pierwszy raz usłyszałam na grupie kosmetyków naturalnych. Kiedy w listopadzie tamtego roku byłam na targach kosmetycznych, postanowiłam zobaczyć te słynne  kosmetyki oparte na oleju z opuncji figowej. Poznałam osobiście właścicielkę firmy O figa! - Patrycję i dostałam propozycje przetestowania jej kosmetyków. W grudniu otrzymałam ślicznie zapakowane pudełeczko. A z racji sporych zapasów dopiero w lutym rozpoczęłam testowanie. W skład zestawu wchodziły takie produkty jak: serum olejowe Dzika Figa, hydrolat różany Wonna Róża, esencja Taka Tonka a także skwalan z trzciny cukrowej Sama Słodycz.


Recenzje chciałabym zacząć od słynnego serum olejowego Dzika Figa.

Od producenta:

Serum olejowe "Dzika figa" to bogactwo naturalnych składników, których wpływ na naszą skórę jest nieoceniony. Bazą kosmetyku jest wyjątkowy olej z opuncji figowej, nazywany również naturalnym botoksem. Do wyprodukowania litra oleju potrzeba około miliona pestek wydobytych z blisko pół tony owocu! Ogromna zawartość NNKT (blisko 90%!) wyróżnia ten olej na tle innych półproduktów kosmetycznych naturalnego pochodzenia i sprawia, że posiada on niezwykłe wręcz właściwości antyoksydacyjne i wygładzające. Jest również olejem całkowicie niekomedogennym, co oznacza, że doskonale nadaje się do cer problematycznych z tendencjami do wyprysków i zaskórników. Posiada również właściwości nawilżające i regenerujące.

Kolejnym, wyjątkowym olejem w składzie "Dzikiej figi" jest olej z nasion cedru syberyjskiego. Ten bardzo trudno dostępny olej to prawdziwa bomba witaminowa: witamina F (około 70%), E, P, A i B.

Doskonale sprawdza się w pielęgnacji cer problematycznych, z tendencjami do wyprysków, działa przeciwstarzeniowo i regeneracyjnie.

Olej z owocu dzikiej róży to bardzo wysoka zawartość witaminy C i karotenoidów, ma właściwości neutralizujące przebarwienia, łagodzące oraz regenerujące.

W oleju z lnianki siewnej, podobnie jak w oleju z opuncji figowej, występuje ogromne stężenie niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych, dzięki czemu jest prawdziwym remedium  w walce ze schorzeniami skóry jak łuszczyca czy egzema. Ponadto bardzo wysoka zawartość naturalnych tokoferoli powoduje, że olej ten jest prawdziwym pogromcą wolnych rodników.

Tetraizopalmitynian askorbylu to najnowsza i najnowocześniejsza forma witaminy C. Charakteryzuje się wysoką stabilnością, niweluje przebarwienia, pobudza produkcje kolagenu i elastyny i ma silne właściwości antyoksydacyjne.

Nadkrytyczny ekstrakt z dzikiej róży to ponadprzeciętnie wysoka zawartość witaminy A i kwasu Omega 3, doskonały w pielęgnacji cery wrażliwej.

Inci: Rosa Damscena Flower Water, Rubus Idaeus Seed Oil, Opuntia Ficus Indica Seed Oil, Lactobacillus/Dipteryx Odorata Seed Ferment Filtrate, Aqua, Sodium Hyaluronate, Prunus Domestica Seed Oil, Yucca Glauca Root Extract, Tocopherol Acetate, Lactobacillus Ferment, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid.

Moim zdaniem:

Koszt serum jes
t dość spory (90 zł za 20 ml) ale mamy tutaj do czynienia z najdroższym olejem roślinnym na świecie, olejem z opuncji figowej. Serum nakładałam na zwilżoną wcześniej hydrolatem skórę. Jest ono bardzo wydajne, wystarczy kropla na całą twarz. Dzięki wygodnej pipecie możemy higienicznie nakładać produkt na skórę. Serum znajduje się w ciemnej, szklanej buteleczce, która gwarantuje trwałość produktu i chroni go przed szkodliwymi promieniami słonecznymi. Serum bardzo ładnie się wchłania, na skórze czuć napięcie i wygładzenie. Rano cera jest świeża i wypoczęta. Kosmetyk nie pogarsza stanu skóry a wręcz przeciwnie, zauważyłam poprawę i  zmniejszenie niedoskonałości na mojej skórze.

Przejdę teraz do recenzji hydrolatu różanego Wonna Róża.



Od producenta:


Wonna Róża to całkowicie naturalny hydrolat pozyskiwany z róży damasceńskiej. Płatki poddaje się delikatnemu działaniu pary wodnej, dzięki czemu hydrolat zachowuje wszystkie, drogocenne właściwości.

Wonna Róża jest doskonałym uzupełnieniem kuracji "Dziką Figą". Butelka z atomizerem ułatwi dozowanie produktu, wystarczy kilka wciśnięć, by naszą twarz w całości pokryła delikatna, aromatyczna mgiełka. Na jeszcze wilgotną skórę nakładamy serum "Dzika Figa".

Hydrolat z dzikiej róży ma właściwości tonizujące i łagodzące, doskonały w pielęgnacji cery wrażliwej i naczynkowej. Zapach produktu działa aromaterapeutycznie - doskonale sprawdzi się w szare i smutne dni, złagodzi stres i wpłynie uspokajająco.

Wonna Róża to produkt całkowicie naturalny, nie jest konserwowana i posiada nienachalny, dyskretny acz charakterystyczny zapach róży.

I tu niestety nie mogłam zużyć hydrolatu, ponieważ mnie uczulił.

Trzecim produktem jaki przyszło mi testować była esencja Taka Tonka.


Od producenta:

Esencja Taka Tonka to kosmetyk dwufazowy, w składzie którego znajdują się niezwykle rzadkie i ekskluzywne składniki. W produkcie ponownie ważną rolę odgrywa olej z nasion opuncji figowej, jednak na pierwszy plan wysuwają się wyjątkowe biofermenty i filtraty.

Niezwykle ważnym składnikiem Takiej Tonki jest bioferment z tonkowca wonnego. izolowane polifenole, które się w nim znajdują, pozwalają "chwytać" moc promieni UV (które zazwyczaj uszkadzają nasza skórę) i wykorzystują ją do emitowania światła w zakresie widzialnym, zwiększając luminescencję naszej skóry. W rezultacie nasza skóra wydaje się jasna i mniej pomarszczona. Polifenole pomagają ujednolicić odcień skóry, jednocześnie maskując niedoskonałości i zapewniając ochronę antyoksydacyjna przed zewnętrznymi uszkodzeniami.

Ekstrakt z juki jest naturalnym, czystym ekstraktem pochodzącym z rośliny Jukka Mojave (Yucca glauca). Roślina ta wytwarza rozetki sztywnych, smukłych liści o kształcie miecza i wysokich, przypominających kandelabr wiechy dużych, opadających, woskowatych kwiatów w kształcie dzwonu. Ekstrakt wytwarzany jest w oparciu o tradycyjny proces stosowany przez Indian amerykańskich. Pozwala on wyizolować kluczowe składniki z korzeni rośliny, takie jak witaminy, białka, minerały, aminokwasy i cukry. Cukry powodują, że produkt ma delikatnie złuszczający charakter i doskonale pielęgnuje suchą, szorstką skórę sprawiając, że jest ona delikatniejsza i gładsza. Aminokwasy, składnik zatrzymujący wilgoć, pomagają również w oczyszczaniu i uelastycznianiu skóry.

Bioferment z bakterii Lactobacillus jest silnym składnikiem opartym na probiotykach, powstałym w wyniku fermentacji Lactobacillus, jednego z gatunków drobnoustrojów wykorzystywanych do produkcji sfermentowanych produktów, takich jak np. kapusta kiszona. Lactobacillus jest zdolny do ograniczenia wzrostu innych mikroorganizmów poprzez zakwaszenie środowiska. Produkuje również nowe peptydy przeciwdrobnoustrojowe, znane jako bakteriocyny, które są zdolne do zapewnienia ochrony przeciwdrobnoustrojowej o szerokim spectrum działania. Substancja posiada nie tylko właściwości bakteriostatyczne, ale również bardzo silnie nawilża.

Olej z opuncji figowej, nazywany również naturalnym botoksem. Do wyprodukowania litra oleju potrzeba około miliona pestek wydobytych z blisko pół tony owocu! Ogromna zawartość NNKT (blisko 90%) wyróżnia ten olej na tle innych półproduktów kosmetycznych aturalnego pochodzenia i sprawia, że posiada on niezwykłe wręcz właściwości antyoksydacyjne i wygładzające. Jest również olejem całkowicie niekomedogennym, co oznacza, że doskonale nadaje się do cer problematycznych z tendencjami do wyprysków i zaskórników. Posiada również właściwości nawilżające i regenerujące.

Olej z pestek malin wykazuje silne działanie przeciwzmarszczkowe. Wysoka zawartość α-tokoferolu,  γ-tokoferolu, karotenoidów i flawonoidów wpływa na wolne rodniki, działa tez antybakteryjnie. Olej ten doskonale radzi sobie w pielęgnacji cery naczynkowej, problematycznej - łagodzi rumień, sprzyja gojeniu ran, wzmacnia barierę lipidową naskórka, działa regulująco.

Olej z pestek śliwy to kolejny produkt bardzo bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe. Ma fantastyczne właściwości nawilżające i regenerujące. Doskonale sprawdzi się w pielęgnacji cery
zanieczyszczonej, problematycznej, reguluje prace gruczołów łojowych.

Kwas hialuronowy to składnik o silnym działaniu nawilżającym, zwiększającym elastyczność skóry, antyoksydacyjnym i delikatnie liftingującym. Substancja wykorzystana w produkcji Takiej Tonki jest konserwowana ekocertyfikowanym konserwantem Geogard 221. Nie zawiera parabenów, fenoksetanolu ani pochodnych mocznika.

Inci: Rosa Damscena Flower Water, Rubus Idaeus Seed Oil, Opuntia Ficus Indica Sed Oil, Lactobacillus/Dipteryx Odorata Seed Ferment Filtrate, Aqua, Sodium Hyaluronate , Prunus Domestica Seed Oil, Yucca Glucca Root Extract, Tocopheryl Acetate, Lactobacillus Ferment, Leuconostoc/ Radish Foot Ferment Filtrate, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid.

Esencja jest kosmetykiem składającym się z dwóch faz. Widoczna jest faza olejowa oraz faza wodna z zauważalnym zmętnieniem. Przed użyciem energicznie wstrząsnąć.  Po wstrząśnięciu otrzymamy jednorodny, mętny roztwór. Po odstawieniu butelki fazy ponownie wytrącają się. Jest to naturalna reakcja w kosmetyku, produkt nie posiada w składzie emulgatora.

Stosować na oczyszczoną skórę twarzy. Nanieść kilka kropli na twarz, szyję oraz dekolt.

Następnie produkt wmasować w skórę okrężnymi ruchami i pozostawić do wchłonięcia. Dla lepszych efektów stosować z serum Dzika Figa.

Moim zdaniem:

Do tej pory nie stosowałam esencji. Bałam się trochę ciężkiej, oleistej cieczy. Po wstrząśnięciu energicznie butelką i zmieszaniu obu faz otrzymałam lekką emulsje o złotym kolorze. Wygodna pompka ułatwia stosowanie produktu. Emulsja dobrze się wchłania, pozostawiając na skórze lekko, tłustawy film. Esencja jest świetna, buzia jest wygładzona, mięciutka, dużo lepiej wygląda.

Ostatnim produktem jaki miałam przyjemność testować był skwalan z trzciny cukrowej Sama Słodycz.

Skwalan z trzciny cukrowej Sama Słodycz to jeden z najbardziej uniwersalnych emolientów na rynku. Wszystko to dzięki jego sensorycznemu profilowi, biokompatybilności i wyjątkowo
mocnej kompozycji. Badania wykazały, że skwalan z trzciny cukrowej ma ponadprzeciętne właściwości nawilżające, nadające skórze sprężystość i elastyczność.

Doskonale sprawdzi się jako samodzielny kosmetyk do pielęgnacji włosów i skóry, wspomaga procesy komórkowe, zmniejsza powstawanie drobnych zmarszczek i linii mimicznych.

Sama Słodycz to produkt całkowicie biodegradowalny, niekomedogenny, hipoalergiczny i bezzapachowy. Posiada certyfikaty: ECOCERT oraz USD.

Inci: Squalane

Moim zdaniem:

Skwalan bardzo fajnie nawilża skórę. Zabezpiecza skórę przed utratą wody i normalizuje wydzielanie sebum. Jest bezbarwnym olejem, charakteryzuje się wysoką trwałością i nie pozostawia tłustej warstwy. W związku z tym, że jest zaliczany do składników nisko komedogennych, nie zatyka porów.

Jest bezzapachowy, więc fajnie sprawdzi się dla alergików i dla osób wrażliwych na zapachy.

Czy znacie już kosmetyki O! figa? Ja jestem bardzo zadowolona z ich stosowania, zwłaszcza serum olejowe podbiło moje serce. Gorąco zachęcam Was do przetestowania produktów z O!figa, być może również przypadną Wam do gustu.

wtorek, 27 lipca 2021

Najlepszy kosmetyk do każdej cery. Recenzja lekkiej emulsji do demakijażu i oczyszczania 2 w 1 Shy Deer.

Najlepszy kosmetyk do każdej cery. Recenzja lekkiej emulsji do demakijażu i oczyszczania 2 w 1 Shy Deer.

 "Shy Deer" to pierwsza polska marka kosmetyków naturalnych inspirowana naturą i lasem, którego słowa przewodnie to: "Szukając bliskości natury". Drewniane elementy w naszych opakowaniach tworzone są ze szlachetnego drzewa bukowego i jesionowego. Pochodzą one z Włoch, z lasów zarządzanych w sposób zrównoważony. Każde opakowanie jest wyjątkowe, ponieważ nie da się znaleźć dwóch jednakowych kawałków drewna. Dzięki temu każdy nasz produkt stanowi limitowaną edycję. 

Shy Deer to nie tylko symbol natury, czy drewniane opakowanie, ale przede wszystkim naturalny skład stworzony z myślą o Tobie i z myślą o tym, abyś w pośpiechu i w codziennej rutynie poczuła bliskość natury. Pragniemy, abyś stosując pielęgnacje Shy Deer poznała pełnie dobrodziejstw płynących z naturalnej pielęgnacji opartej na hydrolatach, ekstraktach roślinnych i cytrusowych olejkach eterycznych. W naszych kosmetykach każdy składnik został wyselekcjonowany w taki sposób, aby spełnić oczekiwania względem najlepszej jakości naturalnej pielęgnacji. 

Każdy z naszych produktów może stanowić element Twojej codziennej pielęgnacji lub odpowiedni krok w rytuale naturalnej pielęgnacji. Czynności te są wskazówką, w jaki sposób prawidłowo dbać o skórę, aby móc w pełni cieszyć się z dobrodziejstw naturalnej pielęgnacji. Każdy produkt stanowi krok w rytuale naturalnej pielęgnacji". Źródło: [Kilk].

Kosmetyki marki Shy deer bazują na naturalnych  i certyfikowanych składnikach, których minimalna zawartość wynosi 99%. Nie posiadają w swoim składzie produktów pochodzenia zwierzęcego, silikonów, parabenów, SLS, SLES.

Lekką emulsję do oczyszczania i demakijażu twarzy poleciła mi koleżanka Patrycja Hałas. Nie znałam jeszcze marki Nieśmiałego Jelonka, więc z chęcią przetestowałam nowy produkt.

Od producenta:

Lekka emulsja do demakijażu i oczyszczania 2 w 1.

Jak działa: 

- rewelacyjnie zmywa makijaż i rozpuszcza wszelkiego rodzaju zanieczyszczenia, takie jak resztki makijażu czy sebum. 

- myje i odświeża skórę

- zmiękcza i wygładza

- świetnie nadaje się do demakijażu okolic oczu, w tym również do zmywania makijażu wodoodpornego.

- nadaje się dla osób mających szkła kontaktowe

Jak używać: 

Demakijaż: Przed użyciem wstrząśnij. Nałóż niewielką ilość emulsji na zwilżoną wodą lub suchą skórę twarzy. Rozmasuj na twarzy do momentu  rozpuszczenia całego makijażu i wszelkich zanieczyszczeń. Następnie przy pomocy zwilżonego wacika zmywaj dopóki nie będzie czysty. Będzie to sygnał, że makijaż został zmyty dokładnie. W przypadku makijażu wodoodpornego -  zaaplikuj emulsję na wacik, następnie w ten sposób zwilżony wacik przytrzymaj na rzęsach ok 15-20 sekund, aż produkt zacznie rozpuszczać tusz. Po tym czasie zacznij pomału zmywać makijaż z rzęs delikatnymi ruchami.

Oczyszczanie: Przed użyciem wstrząśnij. Nałóż niewielką ilość emulsji na zwilżoną wodą dłoń. Następnie  potrzyj o dłoń drugą dłoń, także zwilżoną wodą, aby powstała lekka piana. Emulsję nałóż na twarz i masuj niczym żelem do mycia twarzy celem dogłębnego oczyszczenia twarzy i porów. Masuj okrężnymi ruchami całą powierzchnię twarzy przez około 30 sekund. Następnie dokładnie zmyj z twarzy wodą. W tym celu możesz wspomóc się zwilżonymi wacikami. Stosuj rano i wieczorem.

Opakowanie: kosmetyk został umieszczony w butelce o pojemności 200ml, plastikowej pochodzącej z recyklingu. Jest tez w sklepie wersja emulsji, którą możecie kupić w szkle.

Inci: Aqua, Hellianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil*, Lavandula Angustifolia (Lavender) Flower Water*, Pelargonium Graveolens (Geranium) Flower Water*, Propanediol**, Palm Kernel/Coco Glucoside*, Isoamyl Laurate and Isoamyl Cocoate*, Glycerin*, Linum Usitatissimum (Linseed) Seed Oil*, Sorbitan Laurate and Polyglyceryl - 4 Laurate and Dilauryl Citrate**, Citrus Sinesis (Orange) Peel Oil*, Morinda Citrifolia Fruit Powder Extract*, Rubus Idaeus (Raspberry) Seed Oil*, Tocopherol*, Sodium Hyaluronate**, Parfum*, Benzyl Alcohol and Salicylic Acid and Glycerine and Sorbic Acid*, Xanthan Gum*, Lactic Acid*, Limonene***, Citral***.

W składzie znajdziemy takie dobroci jak: olej słonecznikowy, hydrolat lawendowy, hydrolat geraniowy, olej lniany, z nasion malin, eteryczny olejek pomarańczowy.

* - składnik pochodzenia naturalnego

** - składnik certyfikowany

*** - składnik naturalnego olejku eterycznego.

Moim zdaniem

Emulsja ma konsystencje mleczka, jest przyjemna w użytkowaniu, nie jest tłusta. Jest delikatna ale jednocześnie skuteczna. Mam bardzo wrażliwe oczy i nie wszystkie płyny do demakijażu im służą. Zmywając nią oczy, nie odczuwałam żadnego dyskomfortu ani pieczenia. Dodatkowo będzie świetnym wyborem dla osób noszących szkła kontaktowe. Kosmetyk ma bardzo przyjemny, cytrusowy i delikatny zapach. Moim zdaniem sprawdzi się u osób o wrażliwej skórze. 
Emulsja bardzo dobrze oczyszcza twarz z make-upu. Ja używałam jej dwukrotnie. Najpierw zmywałam twarz, usuwając makijaż a potem myłam po raz drugi, usuwając zanieczyszczenia. Na plus nie czułam ściągnięcia skóry, które zdarzało mi się czasem po użyciu innych kosmetyków do oczyszczania. Twarz była miękka i nawilżona. Emulsja jest bardzo wydajna i wystarczyła mi na długi okres stosowania (4 miesiące). Byłam bardzo zadowolona z jej stosowania.
Z przyjemnością sięgałam po nią każdego dnia. Chętnie poznam także inne produkty marki Shy Deer.

Kosmetyk kupicie w cenie 59 zł tutaj

środa, 14 lipca 2021

Hydrolat kwiat manuka marki Asoa

Hydrolat kwiat manuka marki Asoa

 Przy okazji poprzednich targów Ekocuda dostałam od marki Asoa hydrolat z kwiatu Manuka do przetestowania. 

Od producenta: 
 
Hydrolat kwiat manuka ma działanie nawilżające, sprawia, że skóra odzyskuje świeży wygląd. Jest polecany do pielęgnacji skóry dojrzałej, problematycznej, mieszanej i tłustej. Działa antybakteryjnie, przeciwgrzybiczo, łagodząco oraz ściągająco. Ponadto regeneruje naskórek i przywraca skórze miękkość i blask. Reguluje pracę gruczołów łojowych, eliminując nadmierne świecenie się skóry. Systematyczne stosowanie hydrolatu sprawia, że cera staje się promienna, wyrównana, przyjemnie matowa, a problem niedoskonałości znika. Hydrolat można stosować bezpośrednio na twarz lub wymieszać z hydrolatem różanym, dla wzmocnienia działania antyseptycznego i łagodzącego.

 Inci: Leptospermum scoparium (Manuka) Floral Water

Opakowanie: szklana buteleczka o pojemności 100 ml

Termin ważności: 6 miesięcy od otwarcia

Moim zdaniem: Moja skóra jest mieszana, w kierunku suchej. Hydrolaty bardzo lubię stosować zwłaszcza w okresie letnim, kiedy skóra się bardziej poci i szybciej przetłuszcza. Jestem alergikiem i mam dość wrażliwą skórę i muszę powiedzieć, że nic nigdy z marki Asoa mnie nie uczuliło.Kosmetyk ma naturalny, kwiatowo-ziołowy, delikatny zapach. Bardzo dobrze sprawdzał się w gojeniu stanów zapalnych (w przypadku trądziku). Zauważyłam obkurczenie porów i regulację gruczołów łojowych. Duży plus za świetny atomizer, który równomiernie rozpyla delikatną mgiełkę na twarzy. 

Bardzo przyjemnie mi się stosowało ten kosmetyk i na pewno będę do niego wracać.

Hydrolat kupicie w cenie 30 zł na stronie Asoa

 
 
Copyright © 2016 Kosmetyczny Świat Uli , Blogger