Moja cera od czasu do czasu sprawia mi problemy, dlatego zwróciłam uwagę na normalizujące serum marki Asoa.
Moja cera od czasu do czasu sprawia mi problemy, dlatego zwróciłam uwagę na normalizujące serum marki Asoa.
Przy okazji zakupów robionych w Galerii Serenada wstąpiłam na chwilę do Hebe, by zakupić płyn pod prysznic, żeby uzupełnić zapasy. Buszując po półkach natrafiłam na produkt marki Hebe z dobrym składem i postanowiłam go wypróbować.
Na koniec wakacji chciałabym Was zapoznać z krem ochronnym z filtrem marki Senelle.
Opis producenta:
Lekki krem ochronny SPF 50+ zapewniający bardzo wysoką ochronę przed UVA i UVB, światłem niebieskim HEV oraz światłem podczerwonym IR, dający efekt długotrwałego nawilżenia i odżywienia dla każdego rodzaju skóry. Skuteczna ochrona przed fotostarzeniem i stresem oksydacyjnym. Dzięki innowacyjnym składnikom skóra sprawia wrażenie wygładzonej i zregenerowanej. Krem działa kojąco i łagodząco na podrażnienia skóry, szybko się wchłania i nie powoduje bielenia na powierzchni skóry. Możesz stosować pod makijaż, jak i jako samoistny produkt.
Jak stosować?
Odpowiednią ilość kremu nakładać na twarz, szyję i dekolt na 20 minut przed planowaną ekspozycją słoneczną. Zalecamy reaplikację produktu po kontakcie z wodą. W przypadku stałej ekspozycji słonecznej należy powtarzać aplikacje kremu co około 2 godziny.
Inci: Aqua, Dicaprylyl Carbonate, Caprylic/Capric Triglyceride, Titanum Dioxide, Propanediol, Bis-Ethylhexyloxyphenol Methoxyphenyl Triazine, Ethylhexyl Triazone, C13-15 Alkane, Diethylamino Hydroxybenzoyl Hexyl Benzoate, Cellulose, Niacinamide, Cetyl Alcohol, Polhydroxystearic Acid, Mauritia Flexuosa Fruit Oil, Galactoarabinian, Simmondsia Chinesis Seed Oil, Physalis Angulata Extract, Punica Granatum Flower Extract, Pseudoalteromonas Ferment Extract, Hydrozyled Sodium Hyaluronate, Trehalose, Helianthus Annuus Seed Oil, Tocopherol, Lauryl Glucoside, Myristyl Glucoside, Polyglyceryl-6 Laurate, Distarch Phosphate, Euphorbia Cerifera Cera, Xanthan Gum, Acacia Senegal Gum, Sodium Stearoyl Glutamate, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Silica, Alumina, Stearic Acid, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Gliceryl Caprylate, Citric Acid, Parfum, Benzyl Salicylate, Limonene, Xehyl Cinnamal, Linalool, Xydroxycitronellal, Apha-Isomethyl Ionone.
Moim zdaniem
Szata graficzna jest przyjemna i estetyczna. Opakowanie jest koloru żółtego, przez co kojarzy nam się ze słońcem i wakacjami. Krem znajduje się w plastikowej buteleczce o pojemności 50 ml. Dozownik jest wygodny, nie zacina się i nie sprawia żadnych problemów. Produkt jest bardzo wydajny. Mi wystarczy jedna pompka, by rozprowadzić go na całej twarzy. Bardzo mi się podoba lekka konsystencja kremu, szybkie wchłanianie i nie pozostawianie uczucia lepkości na twarzy. Świetnie się sprawdził podczas aktywności na świeżym powietrzu. Ze względu na swoją lekką konsystencję idealnie nadaje się jako baza pod makijaż. Kosmetyk nie ściąga skóry w ciągu dnia. Jest komfortowy w noszeniu, czuć nawilżenie na skórze. Mamy tutaj do czynienia z filtrami mieszanymi. W składzie znajdziemy: dwutlenek tytanu, który jest filtrem mineralnym i filtry chemiczne, takie jak: Uvinul T 150, Tinosorb S, Uvinul A Plus. Oprócz filtrów naszą skórę pielęgnują specjalnie dobrane składniki: arctalis tm, galactoarabinian, trehaloza, niacynamid, olej buriti i inne. Krem ma przyjemy zapach i delikatnie rozjaśnia skórę twarzy.
Zadanie filtrów przeciwsłonecznych:
Solaveil Spextra TM - dwutlenek tytanu jako filtr mineralny o szerokim spectrum ochrony przeciwko promieniowaniu UVA i UVB.
Physavie - ogranicza negatywne skutki działania promieniowania podczerwonego: redukuje powstawanie reakcji zapalnych, zwiększa biosyntezę kolagenu, chroni przed przebarwieniami spowodowanymi ekspozycją na promieniowanie słoneczne.
Uvinul A Plus - filtr organiczny (chemiczny) nowej generacji. Chroni skórę przed szkodliwym promieniowaniem ultrafioletowym w całym zakresie UVA (najlepiej UVA i długie), a także zapewnia antyoksydacyjną ochronę przed wolnymi rodnikami. Jest idealny do długotrwałej pielęgnacji przeciwsłonecznej i przeciwstarzeniowej.
Tinosorb S - filtr organiczy (chemiczny) nowej generacji, który wykazuje się dużą fotostabilnością. Chroni skórę przed promieniowaniem UVA i UVB.
Uvinul T 150 - filtr organiczny (chemiczny) nowej generacji. Absorbuje promienie UVB i UVA II. Działa ochronnie na skórę, pochłania i rozkłada nadmierne ilości promieni, zapobiega poparzeniom słonecznym, przebarwieniom, fotostarzeniu, fotodermatozom, przedwczesnemu starzeniu się skóry i powstawaniu wolnych rodników.
Składniki:
Arctalis Tm - ferment z morskiego organizmu Pseudoalteromonas o wysokiej zawartości białek i egzopolisacharydów. Tworzy na powierzchni skóry barierę ochronną. Przywraca skórze nawilżenie i nadaje jej naturalnego blasku. Chroni skórę przed działaniem światła niebieskiego.
Galactoarabinian - biopolimer zwiększający nawilżenie skóry, oraz tworzący na jej powierzchni film zapobiegający nadmiernej utracie wody przez naskórek. Boostuje filtry przeciwsłoneczne przez co zwiększa ochronę przed UV.
Hydrolizowany hialuronian sodu - ma bardzo małe cząsteczki (3-10 kDa), otrzymywany metodą enzymatyczną. Głęboko nawilża i odżywia skórę, jednocześnie nie pozostawiając na niej lepkiego filmu. Działa przeciwutleniająco i nawadniająco.
Niacynamid - aktywna postać witaminy B3. Pomaga uzupełnić lipidy skóry i równoważyć jej mikrobiom. Łagodzi skutki promieniowania UV i zanieczyszczeń środowiska, zmniejsza widoczność drobnych zmarszczek oraz wyprysków. Pomaga w wyrównaniu kolorytu skóry.
Trehaloza - dwucukier występujący naturalnie u roślin pustynnych, charakteryzujący się dużą chłonnością wody. Dobrze wnika w skórę, tworząc na jej powierzchni ochronny film zabezpieczający przed utratą wody. Działa silnie nawilżająco, sprawia, że skóra staje się promienna, wygładzona i elastyczna. Zapobiega starzeniu się skóry, wywołanemu działaniem wolnych rodników.
Ekstrakt z miechunki Physalis angulata - chroni skórę przed promieniowaniem IR oraz światłem widzialnym, wspomaga obronę przed wolnymi rodnikami, zapobiega fotostarzeniu, wzmacnia barierę ochronną skóry, zapobiega powstawaniu podrażnień, wspomaga nawilżenie oraz syntezę kolagenu.
Krem bardzo pozytywnie mnie zaskoczył i na pewno pozostanie moim ulubieńcem. Bez wahania kupię kolejne opakowanie tego kosmetyku.
Lekki krem ochronny Spf 50 kupicie tutaj
Poranny krem przeciwzmarszczkowy
Opis producenta
Dla kogo? Stworzony dla każdej kobiety, która świadomie chce odkrywać dojrzałe piękno. Tu i teraz. Dbać o skórę skutecznie, ale nie obsesyjnie. Stawia na naturalne formuły, bo wie, że mają one naturalną moc...także odmładzania. Z ich pomocą pragnie wygładzać, nawilżać, poprawiać jędrność i dbać o świetną formę swojej skóry.
Co działa? Czarny tulipan (100% zalecanej dawki) - ekstrakt standaryzowany na dwa flawonoidy: astragalinę i populninę. Redukuje stres oksydacyjny (nawet o 70%), odbudowuje ceramidy w naskórku, poprawia nawilżenie, przywraca naskórkowi właściwości ochronne, stymuluje i odnawia struktury skórne oraz zwiększa produkcje kwasu hialuronowego, aby skutecznie wpływać na redukcje zmarszczek. Efekt? Odmłodzona, jędrniejsza i wygładzona skóra.
Lipa - wykazuje działanie łagodzące, antyutleniające, wzmacniające naczynia krwionośne, nawilżające, zmiękczające i rozjaśniające. Własności te zawdzięcza obecności m.in flawonoidów, tanin, garbników i śluzów.
Roślinny biolifting - dwa naturalne biocukry połączone dzięki opatentowanej technologii, w ultraskuteczną "siatkę" liftingującą, aby skutecznie napinać, redukować zmarszczki, nawilżać i chronić skórę.
Maslo shea i skwalan - odżywcze, zmiękczające, wzmacniające i wygładzające lipidy. Skwalan naturalnie buduje płaszcz wodno-lipidowy naszej skóry, dlatego tak skutecznie zapobiega nadmiernemu odparowaniu wody i potęguje nawilżenie.
Moim zdaniem
Moją uwagę od pierwszej chwili zwróciła ładna i prosta szata graficzna. Otworzyłam sreberko zabezpieczające opakowanie i poczułam się jak w raju. Do moich nozdrzy trafił niesamowicie piękny, kwiatowy zapach. W myślach byłam w ogrodzie botanicznym i spacerowałam alejkami wąchając i oglądając piękne kwiaty. Moja mama mówi, że nakładając ten krem na twarz czuje się otulona najpiękniejszymi perfumami, które od razu poprawiają jej nastrój. Chyba się od niego uzależniła. Dokupiła sobie wieczorny krem przeciwzmarszczkowy i całodniowy krem na piękne spojrzenie - pod oczy.
Poranny krem przeciwzmarszczkowy jaki jest w działaniu? Jest cudowny. Zarówno ja, jak i mama jesteśmy zakochane w tym kosmetyku. Uwielbiam jego lekką i szybką wchłaniającą się konsystencje. Krem na mojej skórze jest jak bomba witaminowa. Daje długotrwale nawilżenie, odżywia i jest idealnym wyborem pod makijaż. Po użyciu go na skórze daje efekt nałożenia rozświetlającej bazy. Skóra po użyciu jest satynowa i gładka, dodatkowo jest dużo ładniejsza, bo krem wpłynął pozytywnie na niedoskonałości, które pojawiają się czasem na mojej twarzy.
Podsumowując, Poranny krem przeciwzmarszczkowy to jeden z najlepszych kremów jakie miałam w życiu. Ma cudowny zapach, działa bardzo pozytywnie na skórę, jest polskiej marki i ma szklane opakowanie, które możemy ponownie wykorzystać. Do zakupu zachęca również dostępność. Kosmetyk bez problemu kupimy w Hebe i przystępna cena.
Inci: Aqua/Water, C13-15Alkane, Tripelargonin, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Propanediol, Glyceryl Stearate, Niacinamide, Trehalose, Cetaeryl Alcohol, Squalane, Glycerin, Caesaplinia Spinosa Fruit Extract, Tilla Platyphyllos Flower Extract, Tulipa Gesneriana Flower Extract, Kappaphycus Alvarezil Extract, Sodium Stearoyl Glutamate, Maltodextrin, Caesalpinia Spinosa Gum, Caprylyl Glycol, Citric Acid, Parfum/Fragrance, Hydroxyacetophenone, 1-2 Hexanediol, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate.
Krem Alkemie Town de-stress kupiłam pod wpływem chwili i promocji w pewnym sklepie internetowym. Byłam ciekawa czy wysoka cena idzie w parze z jakością i działaniem kosmetyku.
Linia Me&The City to antyoksydacyjna tarcza na stres cywilizacyjny. Jej celem jest wsparcie barier ochronnych skóry, neutralizacja zagrożeń i zahamowanie zniszczeń wywołanych przez zanieczyszczenie środowiska. Stworzona po to, by każdy mógł w bezpieczny sposób cieszyć się miejskim życiem i piękną, zdrową cerą!
Krem do twarzy Town de-stress stworzony został z myślą o uderzeniowej terapii detoksykującej i kompleksowym wsparciu cery osób mieszkających w dużych miastach, narażonych na szkodliwe działanie zanieczyszczeń środowiskowych takich jak dym, smog, wolne rodniki, pyły PM i metale ciężkie.
Krem zawiera wyjątkową recepturę składników o działaniu antyoksydacyjnym, detoksykującym, odstresowującym , rewitalizującym i nawilżającym.
Algowy kompleks Sealift wygładza i ujędrnia skórę oraz tworzy nawilżająco-obronną barierę anti-pollution, która zabezpiecza ją przed odwodnieniem i przenikaniem szkodliwych zanieczyszczeń środowiskowych.
Mosscelltec No.1 to nowatorski składnik, otrzymywany z mchu Physcomitrella patens, który wykorzystuje niezwykłe zdolności adaptacyjne mchów do stymulacji funkcji przystosowawczych skóry oraz przedłużenia jej młodości i witalności. Przeciwdziała epigenetycznemu (związanemu z czynnikami zewnętrznymi) starzeniu się skóry oraz skutkom tzw. miejskiego stresu. Zwiększa żywotność komórek na przekór upływowi czasu. Chroni kolagen przed destrukcyjnym wpływem stresu środowiskowego. Nawilża i wygładza cerę. Wzmacnia barierę naskórkową i zwiększa odporność skóry na zanieczyszczenia.
Wyciąg z herbaty Matcha to potężna dawka antyoksydacyjnych polifenoli oraz pobudzającej kofeiny, witamin i mikroelementów. Rewitalizuje cerę, wspomaga jej układ odpornościowy i spowalnia przedwczesne starzenie. Działa silnie detoksykująco, przeciwzapalnie i antybakteryjnie. Poprawia mikrokrążenie oraz skutecznie usprawnia system odtruwania skóry i eliminacje wolnych rodników.
Glycohyal LW to nowa generacja kwasu hialuronowego. Cechuje go ponad 100 - krotnie mniejsza od standardowej wielkość cząstek, a co za tym idzie duża biodostępność dla skóry. Silny promotor przenikania śródskórnego - działa wielopoziomowo, wnikając do głębszych struktur skóry, gdzie układają się w mikrowarstwy wypełniając nawet głębokie zmarszczki. Zwiększa aktywność biologiczną komórek. Pobudza wytwarzanie kolagenu i elastyny. Znacząco podnosi nawilżenie skóry poprzez stymulację produkcji kwasu hialuronowego.
W składzie kremu znajdziemy takie składniki jak: olej z nasion chia, olej jojoba, olej arganowy, masło shea, skoncentrowany organiczny sok z kiwi.
Inci: Aqua, Glycerin, Isoamyl Cocoate, Actinidia Chinesis Fruit Extract, C12-16 Alcohols, Tripelargonin, Saccharide Isomerate, Butyrospermum Parkii Butter, Simmondsia Chinesis Seed Oil, Isomalt, Palmitic Acid, Lecithin, Hydrolyzed Glycosaminoglycans, Glyceryl Stearate Citrate, Salvia Hispanica Seed Oil, Citronellyl Methylcrotonate, Argania Spinosa Kernel Oil, Helianthus Annuus Seed Oil, Xanthan Gum, Sodium Phytate, Chondrus Crispus Extract, Carrageenan, Prunus Persica Flower Extract, Citrus Aurantifolia Fruit Extract, Camellia Sinesis Leaf Extract, Girgatina Stellata Extract, Hyalluronic Acid, Phytol, Tocopherol, Citric Acid, Sodium Citrate, Benzyl Alcohol, Sodium Benzoate, Dehydroacetic Acid, Potassium Sorbate, Parfum, Limonene, Geraniol, Linalool, Hexyl Cinnamal.
Moim zdaniem
Krem Alkemie Town de - stress zmiękcza i nawilża skórę. Nie spowodował u mnie wysypu niedoskonałości ale nie nazwałabym go lekkim, zdecydowanie czuć jego obecność przez dłuższy czas na skórze. Od użycia zdecydowania odstraszał mnie zapach, który był dla mnie sztuczny i chemiczny.
Opakowanie kosmetyku jest z wygodną pompką i ma pojemność 50 ml. Krem jest z przeznaczeniem na dzień i na noc i należy go użyć w ciągu 6 miesięcy od otwarcia. Poza nawilżeniem nie zauważyłam żadnego pozytywnego wpływu na moją skórę. Zapach odstraszał i nie zachęcał do użycia przez mnie kosmetyku. Krem kosztuje w cenie regularnej 140 zł i według mnie nie jest warty swojej ceny.
Być może kiedyś jeszcze coś kupię z marki Alkemie, ale na razie jestem zniechęcona kiepskim działaniem polecanego przez wielu kosmetyku.
Znacie kosmetyki Alkemie? Lubicie?
Witajcie, kochani. Nie było mnie tu dawno ale nie zapomniałam całkiem o blogu. Praca i małe dziecko pochłaniają mi teraz większość czasu. Julka ma kręcone włosy, które ciężko rozczesać. Niedaleko mnie jest apteka, w której jest kilka produktów naturalnych. Szukałam naturalnej odżywki dla dziecka i udało mi się taką znaleźć.
Odżywka do włosów bez spłukiwania, posiadająca słodki, malinowy zapach, ułatwia rozczesywanie zarówno po umyciu włosów, jak i przed ułożeniem fryzury. Z jej pomocą lisek Lilka zapomniała o problemie splatanych włosów. Kompleks protein pszenicy i owsa odbudowuje łuski i jednocześnie chroni przed uszkodzeniem. Oleje ze słodkich migdałów i nasion malin oraz roślinne analogi silikonów wygładzają włosy na całej długości i zapobiegają ich łamliwości.
Inci: Aqua, Polyglyceryl-4 Caprate, Propanediol, Panthenol, Hydrolyzed Oats, Hydrolyzed Wheat Protein, Vaccinium Macrocarpon Seed Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Rubus Idaeus Seed Oil, Isoamyl Laurate, Isoamyl Cocoate, Lactic Acid, Cyamopsis Tetragonoloba Gum, Sacharide Isomerate, Citric Acid, Sodium Citrate, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Pafrum.
Moim zdaniem
Odżywka ma bardzo dobry skład. Na etykiecie widać liska rozczesującego włosy. Grafika jest ładna i zachęca dziecko do użycia produktu. Podoba mi się delikatny, malinowy zapach. Włosy dziecka są po jej użyciu gładkie, miękkie i łatwiej się rozczesują. Opakowanie ma pojemność 150 ml a sama odżywka jest wydajna. Produkt możemy użyć zarówno na mokre, jak i na suche włosy.
Szukając naturalnego kremu do twarzy "wpadł mi w oko" Bielenda Eco Sorbet krem do twarzy.
Krem Eco Sorbet nawilżająco-odżywczy marki Bielenda znajduje się w szklanym pojemniczku o pojemności 50 ml. Szata graficzna jest ładna i dobrze współgra z produktem. Po otwarciu wieczka ze środka wydobywa się słodki zapach brzoskwini, przypomina mi owoce, które jadłyśmy z kuzynką w dzieciństwie ze słoika u babci.W opisie producenta jest informacja, że jest to krem nawilżająco -odżywczy, nie zgodziłabym się z tym. Produkt jest bardzo lekki i momentalnie wchłania się w skórę. Nie poleciłabym go do skóry suchej ale do tłustej i mieszanej. Mam skórę dość wrażliwą, bardzo dobrze na niego reagowała. Używając kremu z Bielendy zauważyłam wygładzenie skóry. Bardzo dobrze sprawdza się jako baza pod makijaż.
Cena: 16,50
Jeśli szukacie lekkiego kremu z dobrym składem i niską ceną dostępnego w Rossmannie to strzał w dziesiątkę.
Hejka. Nie było mnie wieki na blogu. Ale praca i małe dziecko zajmują dość dużo czasu. Chciałam się z Wami podzielić moją recenzją nawilżająco - peelingującej pasty do mycia twarzy ryż i kokos.
O marce O!figa pierwszy raz usłyszałam na grupie kosmetyków naturalnych. Kiedy w listopadzie tamtego roku byłam na targach kosmetycznych, postanowiłam zobaczyć te słynne kosmetyki oparte na oleju z opuncji figowej. Poznałam osobiście właścicielkę firmy O figa! - Patrycję i dostałam propozycje przetestowania jej kosmetyków. W grudniu otrzymałam ślicznie zapakowane pudełeczko. A z racji sporych zapasów dopiero w lutym rozpoczęłam testowanie. W skład zestawu wchodziły takie produkty jak: serum olejowe Dzika Figa, hydrolat różany Wonna Róża, esencja Taka Tonka a także skwalan z trzciny cukrowej Sama Słodycz.
Recenzje chciałabym zacząć od słynnego serum olejowego Dzika Figa.
Od producenta:
Serum olejowe "Dzika figa" to bogactwo naturalnych składników, których wpływ na naszą skórę jest nieoceniony. Bazą kosmetyku jest wyjątkowy olej z opuncji figowej, nazywany również naturalnym botoksem. Do wyprodukowania litra oleju potrzeba około miliona pestek wydobytych z blisko pół tony owocu! Ogromna zawartość NNKT (blisko 90%!) wyróżnia ten olej na tle innych półproduktów kosmetycznych naturalnego pochodzenia i sprawia, że posiada on niezwykłe wręcz właściwości antyoksydacyjne i wygładzające. Jest również olejem całkowicie niekomedogennym, co oznacza, że doskonale nadaje się do cer problematycznych z tendencjami do wyprysków i zaskórników. Posiada również właściwości nawilżające i regenerujące.
Kolejnym, wyjątkowym olejem w składzie "Dzikiej figi" jest olej z nasion cedru syberyjskiego. Ten bardzo trudno dostępny olej to prawdziwa bomba witaminowa: witamina F (około 70%), E, P, A i B.
Doskonale sprawdza się w pielęgnacji cer problematycznych, z tendencjami do wyprysków, działa przeciwstarzeniowo i regeneracyjnie.
Olej z owocu dzikiej róży to bardzo wysoka zawartość witaminy C i karotenoidów, ma właściwości neutralizujące przebarwienia, łagodzące oraz regenerujące.
W oleju z lnianki siewnej, podobnie jak w oleju z opuncji figowej, występuje ogromne stężenie niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych, dzięki czemu jest prawdziwym remedium w walce ze schorzeniami skóry jak łuszczyca czy egzema. Ponadto bardzo wysoka zawartość naturalnych tokoferoli powoduje, że olej ten jest prawdziwym pogromcą wolnych rodników.
Tetraizopalmitynian askorbylu to najnowsza i najnowocześniejsza forma witaminy C. Charakteryzuje się wysoką stabilnością, niweluje przebarwienia, pobudza produkcje kolagenu i elastyny i ma silne właściwości antyoksydacyjne.
Nadkrytyczny ekstrakt z dzikiej róży to ponadprzeciętnie wysoka zawartość witaminy A i kwasu Omega 3, doskonały w pielęgnacji cery wrażliwej.
Inci: Rosa Damscena Flower Water, Rubus Idaeus Seed Oil, Opuntia Ficus Indica Seed Oil, Lactobacillus/Dipteryx Odorata Seed Ferment Filtrate, Aqua, Sodium Hyaluronate, Prunus Domestica Seed Oil, Yucca Glauca Root Extract, Tocopherol Acetate, Lactobacillus Ferment, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid.
Moim zdaniem:
Koszt serum jest dość spory (90 zł za 20 ml) ale mamy tutaj do czynienia z najdroższym olejem roślinnym na świecie, olejem z opuncji figowej. Serum nakładałam na zwilżoną wcześniej hydrolatem skórę. Jest ono bardzo wydajne, wystarczy kropla na całą twarz. Dzięki wygodnej pipecie możemy higienicznie nakładać produkt na skórę. Serum znajduje się w ciemnej, szklanej buteleczce, która gwarantuje trwałość produktu i chroni go przed szkodliwymi promieniami słonecznymi. Serum bardzo ładnie się wchłania, na skórze czuć napięcie i wygładzenie. Rano cera jest świeża i wypoczęta. Kosmetyk nie pogarsza stanu skóry a wręcz przeciwnie, zauważyłam poprawę i zmniejszenie niedoskonałości na mojej skórze.
Przejdę teraz do recenzji hydrolatu różanego Wonna Róża.

Od producenta:
Wonna Róża to całkowicie naturalny hydrolat pozyskiwany z róży damasceńskiej. Płatki poddaje się delikatnemu działaniu pary wodnej, dzięki czemu hydrolat zachowuje wszystkie, drogocenne właściwości.
Wonna Róża jest doskonałym uzupełnieniem kuracji "Dziką Figą". Butelka z atomizerem ułatwi dozowanie produktu, wystarczy kilka wciśnięć, by naszą twarz w całości pokryła delikatna, aromatyczna mgiełka. Na jeszcze wilgotną skórę nakładamy serum "Dzika Figa".
Hydrolat z dzikiej róży ma właściwości tonizujące i łagodzące, doskonały w pielęgnacji cery wrażliwej i naczynkowej. Zapach produktu działa aromaterapeutycznie - doskonale sprawdzi się w szare i smutne dni, złagodzi stres i wpłynie uspokajająco.
Wonna Róża to produkt całkowicie naturalny, nie jest konserwowana i posiada nienachalny, dyskretny acz charakterystyczny zapach róży.
I tu niestety nie mogłam zużyć hydrolatu, ponieważ mnie uczulił.
Trzecim produktem jaki przyszło mi testować była esencja Taka Tonka.
Od producenta:
Esencja Taka Tonka to kosmetyk dwufazowy, w składzie którego znajdują się niezwykle rzadkie i ekskluzywne składniki. W produkcie ponownie ważną rolę odgrywa olej z nasion opuncji figowej, jednak na pierwszy plan wysuwają się wyjątkowe biofermenty i filtraty.
Niezwykle ważnym składnikiem Takiej Tonki jest bioferment z tonkowca wonnego. izolowane polifenole, które się w nim znajdują, pozwalają "chwytać" moc promieni UV (które zazwyczaj uszkadzają nasza skórę) i wykorzystują ją do emitowania światła w zakresie widzialnym, zwiększając luminescencję naszej skóry. W rezultacie nasza skóra wydaje się jasna i mniej pomarszczona. Polifenole pomagają ujednolicić odcień skóry, jednocześnie maskując niedoskonałości i zapewniając ochronę antyoksydacyjna przed zewnętrznymi uszkodzeniami.
Ekstrakt z juki jest naturalnym, czystym ekstraktem pochodzącym z rośliny Jukka Mojave (Yucca glauca). Roślina ta wytwarza rozetki sztywnych, smukłych liści o kształcie miecza i wysokich, przypominających kandelabr wiechy dużych, opadających, woskowatych kwiatów w kształcie dzwonu. Ekstrakt wytwarzany jest w oparciu o tradycyjny proces stosowany przez Indian amerykańskich. Pozwala on wyizolować kluczowe składniki z korzeni rośliny, takie jak witaminy, białka, minerały, aminokwasy i cukry. Cukry powodują, że produkt ma delikatnie złuszczający charakter i doskonale pielęgnuje suchą, szorstką skórę sprawiając, że jest ona delikatniejsza i gładsza. Aminokwasy, składnik zatrzymujący wilgoć, pomagają również w oczyszczaniu i uelastycznianiu skóry.
Bioferment z bakterii Lactobacillus jest silnym składnikiem opartym na probiotykach, powstałym w wyniku fermentacji Lactobacillus, jednego z gatunków drobnoustrojów wykorzystywanych do produkcji sfermentowanych produktów, takich jak np. kapusta kiszona. Lactobacillus jest zdolny do ograniczenia wzrostu innych mikroorganizmów poprzez zakwaszenie środowiska. Produkuje również nowe peptydy przeciwdrobnoustrojowe, znane jako bakteriocyny, które są zdolne do zapewnienia ochrony przeciwdrobnoustrojowej o szerokim spectrum działania. Substancja posiada nie tylko właściwości bakteriostatyczne, ale również bardzo silnie nawilża.
Olej z opuncji figowej, nazywany również naturalnym botoksem. Do wyprodukowania litra oleju potrzeba około miliona pestek wydobytych z blisko pół tony owocu! Ogromna zawartość NNKT (blisko 90%) wyróżnia ten olej na tle innych półproduktów kosmetycznych aturalnego pochodzenia i sprawia, że posiada on niezwykłe wręcz właściwości antyoksydacyjne i wygładzające. Jest również olejem całkowicie niekomedogennym, co oznacza, że doskonale nadaje się do cer problematycznych z tendencjami do wyprysków i zaskórników. Posiada również właściwości nawilżające i regenerujące.
Olej z pestek malin wykazuje silne działanie przeciwzmarszczkowe. Wysoka zawartość α-tokoferolu, γ-tokoferolu, karotenoidów i flawonoidów wpływa na wolne rodniki, działa tez antybakteryjnie. Olej ten doskonale radzi sobie w pielęgnacji cery naczynkowej, problematycznej - łagodzi rumień, sprzyja gojeniu ran, wzmacnia barierę lipidową naskórka, działa regulująco.
Olej z pestek śliwy to kolejny produkt bardzo bogaty w nienasycone kwasy tłuszczowe. Ma fantastyczne właściwości nawilżające i regenerujące. Doskonale sprawdzi się w pielęgnacji cery
zanieczyszczonej, problematycznej, reguluje prace gruczołów łojowych.
Kwas hialuronowy to składnik o silnym działaniu nawilżającym, zwiększającym elastyczność skóry, antyoksydacyjnym i delikatnie liftingującym. Substancja wykorzystana w produkcji Takiej Tonki jest konserwowana ekocertyfikowanym konserwantem Geogard 221. Nie zawiera parabenów, fenoksetanolu ani pochodnych mocznika.
Inci: Rosa Damscena Flower Water, Rubus Idaeus Seed Oil, Opuntia Ficus Indica Sed Oil, Lactobacillus/Dipteryx Odorata Seed Ferment Filtrate, Aqua, Sodium Hyaluronate , Prunus Domestica Seed Oil, Yucca Glucca Root Extract, Tocopheryl Acetate, Lactobacillus Ferment, Leuconostoc/ Radish Foot Ferment Filtrate, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid.
Esencja jest kosmetykiem składającym się z dwóch faz. Widoczna jest faza olejowa oraz faza wodna z zauważalnym zmętnieniem. Przed użyciem energicznie wstrząsnąć. Po wstrząśnięciu otrzymamy jednorodny, mętny roztwór. Po odstawieniu butelki fazy ponownie wytrącają się. Jest to naturalna reakcja w kosmetyku, produkt nie posiada w składzie emulgatora.
Stosować na oczyszczoną skórę twarzy. Nanieść kilka kropli na twarz, szyję oraz dekolt.
Następnie produkt wmasować w skórę okrężnymi ruchami i pozostawić do wchłonięcia. Dla lepszych efektów stosować z serum Dzika Figa.
Moim zdaniem:
Do tej pory nie stosowałam esencji. Bałam się trochę ciężkiej, oleistej cieczy. Po wstrząśnięciu energicznie butelką i zmieszaniu obu faz otrzymałam lekką emulsje o złotym kolorze. Wygodna pompka ułatwia stosowanie produktu. Emulsja dobrze się wchłania, pozostawiając na skórze lekko, tłustawy film. Esencja jest świetna, buzia jest wygładzona, mięciutka, dużo lepiej wygląda.
Ostatnim produktem jaki miałam przyjemność testować był skwalan z trzciny cukrowej Sama Słodycz.
Skwalan z trzciny cukrowej Sama Słodycz to jeden z najbardziej uniwersalnych emolientów na rynku. Wszystko to dzięki jego sensorycznemu profilowi, biokompatybilności i wyjątkowo
mocnej kompozycji. Badania wykazały, że skwalan z trzciny cukrowej ma ponadprzeciętne właściwości nawilżające, nadające skórze sprężystość i elastyczność.
Doskonale sprawdzi się jako samodzielny kosmetyk do pielęgnacji włosów i skóry, wspomaga procesy komórkowe, zmniejsza powstawanie drobnych zmarszczek i linii mimicznych.
Sama Słodycz to produkt całkowicie biodegradowalny, niekomedogenny, hipoalergiczny i bezzapachowy. Posiada certyfikaty: ECOCERT oraz USD.
Inci: Squalane
Moim zdaniem:
Skwalan bardzo fajnie nawilża skórę. Zabezpiecza skórę przed utratą wody i normalizuje wydzielanie sebum. Jest bezbarwnym olejem, charakteryzuje się wysoką trwałością i nie pozostawia tłustej warstwy. W związku z tym, że jest zaliczany do składników nisko komedogennych, nie zatyka porów.
Jest bezzapachowy, więc fajnie sprawdzi się dla alergików i dla osób wrażliwych na zapachy.
Czy znacie już kosmetyki O! figa? Ja jestem bardzo zadowolona z ich stosowania, zwłaszcza serum olejowe podbiło moje serce. Gorąco zachęcam Was do przetestowania produktów z O!figa, być może również przypadną Wam do gustu.
"Shy Deer" to pierwsza polska marka kosmetyków naturalnych inspirowana naturą i lasem, którego słowa przewodnie to: "Szukając bliskości natury". Drewniane elementy w naszych opakowaniach tworzone są ze szlachetnego drzewa bukowego i jesionowego. Pochodzą one z Włoch, z lasów zarządzanych w sposób zrównoważony. Każde opakowanie jest wyjątkowe, ponieważ nie da się znaleźć dwóch jednakowych kawałków drewna. Dzięki temu każdy nasz produkt stanowi limitowaną edycję.
Shy Deer to nie tylko symbol natury, czy drewniane opakowanie, ale przede wszystkim naturalny skład stworzony z myślą o Tobie i z myślą o tym, abyś w pośpiechu i w codziennej rutynie poczuła bliskość natury. Pragniemy, abyś stosując pielęgnacje Shy Deer poznała pełnie dobrodziejstw płynących z naturalnej pielęgnacji opartej na hydrolatach, ekstraktach roślinnych i cytrusowych olejkach eterycznych. W naszych kosmetykach każdy składnik został wyselekcjonowany w taki sposób, aby spełnić oczekiwania względem najlepszej jakości naturalnej pielęgnacji.
Każdy z naszych produktów może stanowić element Twojej codziennej pielęgnacji lub odpowiedni krok w rytuale naturalnej pielęgnacji. Czynności te są wskazówką, w jaki sposób prawidłowo dbać o skórę, aby móc w pełni cieszyć się z dobrodziejstw naturalnej pielęgnacji. Każdy produkt stanowi krok w rytuale naturalnej pielęgnacji". Źródło: [Kilk].
Kosmetyki marki Shy deer bazują na naturalnych i certyfikowanych składnikach, których minimalna zawartość wynosi 99%. Nie posiadają w swoim składzie produktów pochodzenia zwierzęcego, silikonów, parabenów, SLS, SLES.
Lekką emulsję do oczyszczania i demakijażu twarzy poleciła mi koleżanka Patrycja Hałas. Nie znałam jeszcze marki Nieśmiałego Jelonka, więc z chęcią przetestowałam nowy produkt.
Od producenta:
Lekka emulsja do demakijażu i oczyszczania 2 w 1.
Jak działa:
- rewelacyjnie zmywa makijaż i rozpuszcza wszelkiego rodzaju zanieczyszczenia, takie jak resztki makijażu czy sebum.
- myje i odświeża skórę
- zmiękcza i wygładza
- świetnie nadaje się do demakijażu okolic oczu, w tym również do zmywania makijażu wodoodpornego.
- nadaje się dla osób mających szkła kontaktowe
Jak używać:
Demakijaż: Przed użyciem wstrząśnij. Nałóż niewielką ilość emulsji na zwilżoną wodą lub suchą skórę twarzy. Rozmasuj na twarzy do momentu rozpuszczenia całego makijażu i wszelkich zanieczyszczeń. Następnie przy pomocy zwilżonego wacika zmywaj dopóki nie będzie czysty. Będzie to sygnał, że makijaż został zmyty dokładnie. W przypadku makijażu wodoodpornego - zaaplikuj emulsję na wacik, następnie w ten sposób zwilżony wacik przytrzymaj na rzęsach ok 15-20 sekund, aż produkt zacznie rozpuszczać tusz. Po tym czasie zacznij pomału zmywać makijaż z rzęs delikatnymi ruchami.
Oczyszczanie: Przed użyciem wstrząśnij. Nałóż niewielką ilość emulsji na zwilżoną wodą dłoń. Następnie potrzyj o dłoń drugą dłoń, także zwilżoną wodą, aby powstała lekka piana. Emulsję nałóż na twarz i masuj niczym żelem do mycia twarzy celem dogłębnego oczyszczenia twarzy i porów. Masuj okrężnymi ruchami całą powierzchnię twarzy przez około 30 sekund. Następnie dokładnie zmyj z twarzy wodą. W tym celu możesz wspomóc się zwilżonymi wacikami. Stosuj rano i wieczorem.
Opakowanie: kosmetyk został umieszczony w butelce o pojemności 200ml, plastikowej pochodzącej z recyklingu. Jest tez w sklepie wersja emulsji, którą możecie kupić w szkle.
Inci: Aqua, Hellianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil*, Lavandula Angustifolia (Lavender) Flower Water*, Pelargonium Graveolens (Geranium) Flower Water*, Propanediol**, Palm Kernel/Coco Glucoside*, Isoamyl Laurate and Isoamyl Cocoate*, Glycerin*, Linum Usitatissimum (Linseed) Seed Oil*, Sorbitan Laurate and Polyglyceryl - 4 Laurate and Dilauryl Citrate**, Citrus Sinesis (Orange) Peel Oil*, Morinda Citrifolia Fruit Powder Extract*, Rubus Idaeus (Raspberry) Seed Oil*, Tocopherol*, Sodium Hyaluronate**, Parfum*, Benzyl Alcohol and Salicylic Acid and Glycerine and Sorbic Acid*, Xanthan Gum*, Lactic Acid*, Limonene***, Citral***.
W składzie znajdziemy takie dobroci jak: olej słonecznikowy, hydrolat lawendowy, hydrolat geraniowy, olej lniany, z nasion malin, eteryczny olejek pomarańczowy.
* - składnik pochodzenia naturalnego
** - składnik certyfikowany
*** - składnik naturalnego olejku eterycznego.
Moim zdaniem
Przy okazji poprzednich targów Ekocuda dostałam od marki Asoa hydrolat z kwiatu Manuka do przetestowania.
Inci: Leptospermum scoparium (Manuka) Floral Water
Opakowanie: szklana buteleczka o pojemności 100 ml
Termin ważności: 6 miesięcy od otwarcia
Moim zdaniem: Moja skóra jest mieszana, w kierunku suchej. Hydrolaty bardzo lubię stosować zwłaszcza w okresie letnim, kiedy skóra się bardziej poci i szybciej przetłuszcza. Jestem alergikiem i mam dość wrażliwą skórę i muszę powiedzieć, że nic nigdy z marki Asoa mnie nie uczuliło.Kosmetyk ma naturalny, kwiatowo-ziołowy, delikatny zapach. Bardzo dobrze sprawdzał się w gojeniu stanów zapalnych (w przypadku trądziku). Zauważyłam obkurczenie porów i regulację gruczołów łojowych. Duży plus za świetny atomizer, który równomiernie rozpyla delikatną mgiełkę na twarzy.
Bardzo przyjemnie mi się stosowało ten kosmetyk i na pewno będę do niego wracać.
Hydrolat kupicie w cenie 30 zł na stronie Asoa
Trawiaste to polska marka tworząca wegańskie kosmetyki o naturalnym,
roślinnym składzie. Świeże kremy tworzone są z surowych soków, ziołowych
ekstraktów, owoców, warzyw, żywic drzew, zawierają tłoczone na zimno
oleje i masła z roślinnych pestek. Nie znajdziemy w nich barwników,
silikonów a także szkodliwych utrwalaczy. Ze względu na to, że są to
kremy ręcznie wytwarzane, zakonserwowane naturalnie za pomocą peptydów
fermentacji mamy krótki okres przydatności do użycia wynoszący między 2 a
6 miesięcy. Zapachy są naturalne wynikające z połączenia esencjonalnych
składników.
W tamtym roku zakupiłam z ciekawości szampon topola jemioła tartak marki Trawiaste. Dziś chciałabym się z Wami podzielić recenzją tego produktu.
Szampon roślinny topola jemioła tartak jest przeznaczony dla włosów przetłuszczających się. Naturalny szampon roślinny wzmacniający cebulki włosa, tonizujący stany zapalne skóry głowy. Wegański szampon, dzięki któremu włosy zyskują na objętości są miękkie i odżywione. Naturalny szampon zapobiegający powstaniu łupieżu i wypadaniu włosów.
Inci: Glycerin, Aqua, Coco Glucoside, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Panthenol, Populus Nigra Bud, Nigella Sativa (Black Seed) Seed Oil, Sapindus Mukorossi, Viscum Album, Acorus Calamus Rhizome, Coriandrum Sativum Seed Powder, Algin, Montmorillonite (Red Clay).
Użycie: wstrząśnij lekko przed użyciem. Zaaplikuj na mokre włosy porcję wielkości orzecha włoskiego i umyj głowę. Za pierwszym razem szampon się nie spieni. Dokładnie wymyj skalp i włosy. Wypłucz je. Zaaplikuj kolejną porcję szamponu tej samej wielkości. Teraz szampon się lekko spieni, umyj głowę ponownie i pozostaw na włosach 2 minuty.
Moim zdaniem
Podoba mi się naturalny skład kosmetyku (gliceryna roślinna, ekstrakt na bazie oleju kokosowego i cukrów, ekstrakt z fermentacji korzenia rzodkwi, olej z nasion słonecznika,olej babbasu, olej z pestek moreli, wyciąg z marchwi. Szampon jest naturalnie pieniący się dzięki filtratowi na bazie oleju kokosowego, cukrów i orzechów piorących. Ph kosmetyku wynosi 7,65. Zacznijmy od zalet produktu. Myjąc głowę szamponem od Trawiaste zdecydowanie odczułam wpływ na cebulki włosów, włosy mniej wypadały i były w lepszej kondycji. Podczas jego stosowania nie miałam problemów z łupieżem.
Skupiając się na wadach, opakowanie szklane jest ekologiczne ale średnio sprawdza się w łazience. Biorąc produkt z półki, w czasie mycia cały czas bałam się, że wypadnie mi z rąk i roztrzaskane szkło poleci mi do wanny. Obecny w środku opakowania glutek, przelewa się przez palce, przez co nakładanie na włosy nie jest komfortowe. Jeśli chodzi o regulowanie sebum, nie zauważyłam zmniejszenia przetłuszczania włosów. Skóra głowy po umyciu była oczyszczona ale czas między kolejnym myciem nie zmienił się.
Komu poleciłabym szampon topola jemioła tartak? Osobie z wrażliwą skórą głowy, łzs, łupieżem, mającej skłonności do wypadania włosów.
Za szampon o pojemności 350 ml zapłacimy 64 zł.
Data przydatności to: 3 miesiące.
Szampon kupicie na stronie Trawiaste
Na wyprzedaży ze sklepu Madara kupiłam kiedyś naturalny dezodorant tej marki.
Kojący dezodorant bez aluminium natychmiast nawilża i koi suchą i wrażliwą skórę pod pachami, zapewniając naturalną, a jednocześnie skuteczną ochronę przed przykrym zapachem, bez blokowania gruczołów potowych czy zaburzania naturalnych procesów w organizmie.
Opakowanie: dezodorant jest w postaci kulki w plastikowym opakowaniu o pojemności 50 ml.
Czas zużycia: 6 miesięcy od otwarcia.
Moim zdaniem
Naturalny dezodorant ma przyjemny kwiatowy zapach peonii. Zdecydowanie można go stosować na podrażnioną skórę po depilacji. Nie musimy długo czekać, produkt szybko wysycha, możemy się ubrać i wyjść z domu. Nie brudzi ubrań. Działanie dezodorantu jest dość łagodne, raczej z przeznaczeniem na okres zimowy. Kosmetyk ma certyfikat Ecocert i bardzo ładny skład: aloes, lecytyna, wyciągi ziołowe z rumianku, mięty, nagietka, olejki eteryczne.
Inci: Aloe Barbadensis Leaf Jiuce*, Triethyl Citrate, Glyceryl***, Saccharomyces Ferment, Rosa Damascena (Rose) Flower Water*, Isoamyl Laurate, Aroma/Fragrance, Lysolecithin, Sclerotium Gum, Aqua/Water, Benzyla Alcohol, Alcohol, Xanthan Gum, Pullan, Calendula Officinalis (Calendula) Flower Extract*, Salvia Officinalis (Salvia) Leaf Extract, Mentha Peperita (Pepperminy) Leaf Extract*, Chamomilla, Recutita (Camomile) Flower Extract*, Paeonia Lactifora (Peonia) Root Extract, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Lactic Acid, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate (VitaminC), Sodium Phytate, PragmitesKharkaExtract, Poria Cocos Extract, Linalool**, Citronelool**, Geraniol**, Limonene**.
Dezodorantu już niestety nie kupicie, gdyż został wycofany przez producenta. W sprzedaży jest jeszcze wersja ziołowa, której nie testowałam.
Ostatnio będąc w Malowanej Lali postanowiłam wypróbować naturalny dezodorant marki Speick.
Opakowanie
Kosmetyk znajduje się w szklanym opakowaniu o pojemności 50 ml. Posiada wygodną kulkę do aplikacji produktu.
Natural Activ, dezodorant roll-on bez alkoholu, o świeżym zapachu szałwii, przeznaczony dla aktywnych osób. Łagodny dla skóry, nie zawiera soli aluminium.Zawiera ekstrakt i olej z organicznej szałwii, ekstrakt z grzybów Poria i trzciny Kharka. Wzbogacony o ekstrakt z rośliny Speick-Valeriana Celtica, rosnącej na zboczach Alp. Nie zostawia śladów na ubraniu. Jest wydajny i skuteczny. Zapach szałwii jest moim zdaniem unisex, dlatego nadaje się zarówno dla kobiet jak i dla mężczyzn. Kosmetyk jest wegański i certyfikowany przez Cosmos Natural.
Inci: Aqua(Water), Triethyl Citrate, Zea Mays Starch*, Glycerin, Glyceryl Caprylate, Salvia Triloba(Sage) Leaf Extract*, Valeriana Celtica(Speick)Extract**, Sodium Caproyl/Lauroyl Lactylate, Salvia Officinalis(Sage) Oil, Poria Cocos Extract, Phragmites Kharka Extract, Xanthan Gum, Parfum(Fragrance)***, P-anisic Acid, Citral***, Citronelool***, Farnesol***, Geraniol***, Limonene***, Linalool***.
Dezodorant kupiłam w Warszawie w Malowana Lala w cenie 39,99.
Odżywka do włosów jest niezbędna, jeśli chcemy mieć włosy w dobrej kondycji i mamy problem z rozczesywaniem włosów po kąpieli. Moje włosy są przetłuszczające, po umyciu poplątane i ciężko je rozczesać. Znalezienie dobrej odżywki do przetłuszczających włosów to nie jest prosta sprawa. Od drogerii ekologicznej Betterland otrzymałam do testów odżywkę do włosów firmy Pierpaoli z serii Anthyllis.
Od producenta:
Odżywka do włosów z ekologicznym ekstraktem z nasion lnu i proteinami ryżu.
Zapewnia włosom wyjątkowe nawilżenie, wzmocnienie i regenerację. Została stworzona na bazie naturalnych składników, w tym aktywnych surfaktantów roślinnych z biologicznych upraw.
Doskonale sprawdzi się w pielęgnacji włosów normalnych, suchych i zniszczonych. Jest odpowiednia także do osób ze skłonnością do reakcji alergicznych.
Chroni włosy przed szkodliwym działaniem warunków atmosferycznych, regeneruje osłabione i uszkodzone włosy oraz ułatwia rozczesywanie. Włosy pozostają odpowiednio nawilżone, lekkie i wygładzone.
Opakowanie
Tubka o pojemności 200 ml. Kosmetyk bez problemu wydobywa się z tubki. A czas na zużycie kosmetyku jest bardzo dobry, mamy 12 miesięcy od otwarcia, aby zużyć odżywkę do końca.
Moim zdaniem
Włosy po umyciu są miękkie, przyjemne w dotyku, lejące. Bardzo dobrze się rozczesują i układają.
Odżywka ma delikatny zapach. Konsystencja jest bardzo lekka, włosy nie są nadmiernie obciążone. Jeśli chodzi o wydajność to według mnie jest taka standartowa. Używam jej codziennie i dość sporo już w sumie zużyłam.
Inci: Aqua, Cetaryl Alcohol, Behenamidopropyl
Dimetrylamine, Glycerin, Butyrospermum Parkii Shea Butter, Lactic Acid,
Hellianthus Annus (Sunflower) Seed Oil, Linum Usitatissimum (Linseed)
Seed Extract, Parfum(Fragrance), Dicaprylyl Ether, Lauryl Alcohol,
Panthenol, Benzyl Alcohol, Hydrolized Rice Protein, Dehydroacetic Acid,
Linalool.
Wybierając odżywkę Anthyllis mamy pewność, że jej skład jest bezpieczny i wegański. Zawiera naturalne emolienty, takie jak masło karite i olej słonecznikowy. Dodatkowym atutem są naturalne olejki eteryczne i obecność certyfikatów. Obejmuje emulgatory i konserwanty rekomendowane przez instytucje certyfikujące.
Odżywka dzięki proteinom ryżu tworzy ochronna warstwę wokół każdego włosa, odnawia go i zapobiega uszkodzeniom. Ekstrakt z nasion lnu nadaje włosom miękkość i połysk.
Polecam wszystkim naturalną odżywkę z serii Anthyllis, którą kupicie w drogerii Betterland.
Ze sklepu Bee otrzymałam w listopadzie paczuszkę w skład której wchodziły: krem do rąk ze śluzem ślimaka, balsam do ciała w kostce cynamon i paczula oraz bogaty krem do twarzy z szafranem.
Od producenta:
Naturalny krem do rąk z podwójnie zagęszczonym, wysokoskoncentrowanym, oczyszczonym śluzem ślimaka, zapewnia dogłębną regeneracje skóry, wyrównuje koloryt, rozjaśnia przebarwienia i uelastycznia skórę dłoni. Bazą kremu jest masło mango, które oprócz mocy nawilżenia i odżywienia dodatkowo łagodzi wszelkie podrażnienia, powstałe wskutek działania czynników zewnętrznych takich jak: promieniowanie słoneczne, niskie temperatury czy częsty kontakt ze środkami chemicznymi (płyny do mycia naczyń itp.). Olej ryżowy dzięki wysokiej zawartości witaminy E stymuluje szybką odbudowę przesuszonego i zniszczonego naskórka.
Śluz ślimaka jest pozyskiwany bez szkody dla zwierzęcia.
Moim zdaniem
Krem do rąk ze śluzem ślimaka miałam już kiedyś przyjemność stosować. Produkt znajduje się w niewielkim opakowaniu (50 ml) ale jest bardzo wydajny. Bardzo dobrze wygładza dłonie, czuć przyjemne nawilżenie i miękkość w dotyku. Dobrze się sprawdzi w przypadku skóry suchej, atopowej, zniszczonej. Sama jestem alergikiem i muszę powiedzieć, że to jeden z lepszych kremów do rąk jakie miałam.
Inci: Aqua, Propanediol, Mangifera Indica Seed Butter, Glycerin, Isoamyvl Laurate, Cetearyl Alcohol, Snail Secretion Filtrate, Oryza Sativa Bran Oil, Trehalose, Persea Gratissima Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Simmondsia Chinesis Seed Oil, Cetyl Esters, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Biosaccharide Gum-1, Sodium Stearoyl Glutamate, Cetearyl Glucoside, Xanthan Gum, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Sodium Levulinate, Sodium Anisate, Glyceryl Caprylate, Parfum, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Citric Acid.
Naturalny krem do rąk ze śluzem ślimaka dostępny w sklepie internetowym Bee.
Drugim produktem którym miałam okazje przetestować być naturalny balsam do ciała w kostce cynamon i paczula.
Od producenta:
100 % naturalny balsam do ciała w formie stałej, bez zawartości wody. Stworzony z masła kokum, masła kakaowego, wosku pszczelego, olejów i olejków roślinnych, w tym olejku cynamonowego i paczulowego. Wszystkie składniki są naturalne, tłoczone na zimno, nierafinowane, nie poddawane obróbce mechanicznej. Kostka topi się pod wpływem temperatury ciała. Stosować najlepiej po kąpieli gdy skóra jest rozgrzana i z łatwością chłonie balsam. Skóra po masażu balsamem kostce jest niesamowicie gładka. Olejek cynamonowy - działa rozgrzewająco, ujędrniająco i ściągająco, przez co wspomaga modelowanie sylwetki. Poprawia również koloryt zmęczonej skóry oraz wspomaga usuwanie toksyn. Olejek paczulowy działa uspokajająco, przeciwdepresyjnie, odświeżająco i nawilżająco na skórę przesuszoną i wymagającą.
Moim zdaniem
Kosmetyk ma postać słodkiej muffinkowej babeczki i jest zabezpieczony ochronną folią. Na kartoniku znajdują się niezbędne informacje dotyczące produktu, takie jak właściwości, skład i sposób użycia. Balsam używałam pocierając o skórę, dobrze wchłaniał się po kąpieli. Kostka topiła się pod wpływem ciepła.W trakcie stosowania balsamu odczuwałam silne nawilżenie i natłuszczenie skóry. Bardzo dobrze sprawdzał się po goleniu, łagodząc podrażnienia. Jest to tłustszy kosmetyk, wiec myślę, że idealnie sprawdzi się w okresie zimowym. Produkt ma piękny cynamonowy zapach, który ja osobiście uwielbiam. Podoba mi się, że zapach czuć także na skórze po aplikacji.
Skład balsamu jest bardzo dobry, znajdziemy w nim dużo olejów roślinnych, takich jak: olej z nasion pszenicy, olej z pestek winogron, olej ze słodkich migdałów, oliwa z oliwek, olej sezamowy, olej cynamonowy, olej paczuli a także ekstrakt z lukrecji, masła kakaowego i witaminy E.
Balsam w kostce jest czymś ciekawym, co pewnie nie każdy miał okazje wypróbować. Ja gorąco zachęcam do jego przetestowania. Taki balsam zajmuje też mało miejsca, więc sprawdzi się idealnie w podróży.
Inci: Cera Alba, Theobroma Cacao Seed Butter, Helianthus Annus Seed Oil, Garcinia Indica Seed Butter, Ricinus Communis Seed Oil, Prunus Dlucis Amygdalus Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Olea Europea Fruit Oil, Sesamum Indicum Seed Oil, Cocos Nucifera Oil, Triticum Vulgare Germ Oil, Pogostemon Cablin Leaf Oil, Cinamomum Zeylandicum Bark Powder, Glycurrhiza Glabra Root Extract, Cinamomum Zeylandicum Bark Oil, Tocopherol, Foeniculum Vulgare Oil.
Balsam w kostce dostępny w sklepie internetowym Bee.
Trzeci produkt, który znalazł się w paczce to bogaty krem z szafranem Kumkumadi.
Od producenta:
Bogaty krem z szafranem Kumkumadi jest oparty o masło shea i olej ze słodkich migdałów wraz z wysoką zawartością miedzy innymi szafranu, ashwagandhy, kurkumy, lukrecji i marzanny indyjskiej. Krem ma treściwą i gęstą konsystencję ze względu na bogaty skład: aż 3 masła roślinne, 6 olejów roślinnych i 7 ekstraktów roślinnych. Ten naturalny krem do twarzy zawiera cenny składnik - szafran, który jest najdroższą przyprawą świata! Ma silne działanie antyoksydacyjne - zwalcza wolne rodniki będące jedną z głównych przyczyn starzenia się skóry. W istotny sposób zwiększa nawilżenie skóry, ogranicza utratę wilgoci oraz mocno odżywia. Rozjaśnia przebarwienia oraz wyrównuje koloryt skóry dzięki zawartości kwercetyny.
Moim zdaniem
Produkt znajduje się w tubce o pojemności 30 ml. Ma gęstą konsystencję o jasnofioletowym odcieniu. Krem głęboko i intensywnie nawilża suchą skórę. Wchłania się dobrze, skutecznie zabezpiecza skórę przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi. Idealnie sprawdza się pod makijaż. Rozjaśnienia przebarwień nie zauważyłam ale być może przy dłuższym stosowaniu byłby zauważalny efekt. Zapach kremu jest kwiatowy, wyczuwam w nim jaśmin. Dla mnie jest zdecydowanie za mocny.
Inci: Aqua, Glyceryl Stearate Se, Bytyrospermum Parkii Butter, Withania Somnifera Root Extract, Stearic Acid, Aloe Barbadensis Extract, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Sesamum Indicum Seed Oil, Glyceryl Caprylate, Cetyl Alcohol, Beeswax, Isopropyl Myristate, Glycyrrhiza Glabra Root Extract, Crocus Sativus Flower Extract, Theobroma Cacao Seed Butter, Carcinia Indica Seed Butter, Rubia Cordifolia Root Extract, Triticum Vulgare Germ Oil, Simmondsia Chinesis Seed Oil, Tocopherol, Santalum Album Oil, Shellac, Vetiveria Zizanoides Extract, Vitis Vinifera Seed Oil, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate.
Bogaty krem z szafranem dostępny w sklepie internetowym Bee.
Czy znacie te produkty? Byłyście z nich zadowolone?
Jakiś czas temu czytałam na grupach kosmetycznych o serii Soraya Plante. Będąc w Rossmannie i uzupełniając swoje kosmetyczne zapasy wpadł mi w oko roślinny żel myjący do twarzy. Dobry skład i przyjemna szata graficzna zachęciły mnie do kupna.
Od producenta: Roślinny żel myjący do twarzy Soraya plante naturalnie oczyszcza skórę dzięki zawartości delikatnej substancji myjącej pochodzenia roślinnego. Zawiera wyciągi z aloesu i białej herbaty. Doskonale usuwa zanieczyszczenia, pozostawiając skórę oczyszczoną, świeżą, gotową do dalszej pielęgnacji.
Skład: Aqua*, Coco Glucoside*, Caprylyl/Capryl Glucoside*, Glycerin*, Xanthan Gum*, Camelia Sinesis Leaf Extract*, Aloe Barbadensis Leaf Extract*, Citric Acid*, Tetrasodium Glutamate Diacetate*, Sodium Benzoate, Parfum.
Opakowanie
Plastikowa tuba o pojemności 150 ml. Mamy 6 miesięcy na zużycie kosmetyku. Opakowanie jest bardzo solidne, u mnie kilka razy spadło i wieczko jest w stanie idealnym.
Moim zdaniem
Podoba mi się, że coraz częściej w drogerii możemy spotkać produkty z dobrym składem i ceną. Żel dobrze się pieni i jest bardzo wydajny. Skóra jest dokładnie oczyszczona i nie ma uczucia ściągnięcia na twarzy. Jest bardzo delikatny, nie zdarzyło się aby podrażnił moją wrażliwą skórę. Bardzo dobrze domywa makijaż i wszelkie zanieczyszczenia. To jeden z moich ulubionych żeli do mycia twarzy. Ze względu na jego zalety i brak wad, na pewno kupię kolejne opakowanie, jak skończę to które posiadam.
W okresie pandemii oprócz obowiązkowego mycia rąk, często je dezynfekujemy płynami odkażającymi z wysoką zawartością alkoholu. Wybierajmy takie środki zawierające dodatkowo substancje nawilżające. Dobrym pomysłem jest noszenie przy sobie w torebce ulubionego kremu, aby nawilżyć wysuszone dłonie. Skóra dłoni jest cienka i narażona na negatywne działanie zarówno
detergentów, jak i warunków atmosferycznych, takich jak: wiatr, mróz.
Pękanie skóry spowodowane jest częstym myciem rąk a także codziennymi
pracami domowymi, takimi jak: mycie naczyń, zmywanie podłogi, pranie
ręczne. Dodatkową ochronę skórze dłoni zapewnią rękawice gumowe podczas
sprzątania, wieczorem przed pójściem spać ratunkiem dla przesuszonej
skóry będą rękawice bawełniane, nałożone na wcześniej grubo nasmarowaną
warstwę kremu. Dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć kilka słów o kremie funkcyjnym marki Mafka.
Od producenta:
Krem funkcyjny to kosmetyk naturalny i wegański. Stworzony został na bazie olejów roślinnych i soku z aloesu, które silnie regenerują skórę. Są ukojeniem dla skóry wrażliwej czy przesuszonej. Mogą pomóc w przypadku egzemy, poparzeń słonecznych, podrażnień po goleniu, czy innych problemów, przez które skóra jest ściągnięta, piecze i ogólnie rzecz ujmując - sobie nie radzi. Ta "Mafka" lubi być także traktowana jako krem do rąk lub krem do twarzy na podrażnienia oraz krem łagodzący po goleniu.
Współzałożycielka Mafki dr mgr farmacji opracowała recepturę kremu funkcyjnego. Znajdziemy w nim takie składniki aktywne jak: sok z aloesu, hydrolat z rumianku, olej ze słodkich migdałów, witamina E, olej z nasion pomidora a także olejki eteryczne: geraniowy i lawendowy.
Produkty marki Mafka to kosmetyki naturalne, wegańskie i etyczne. Oznacza to iż, surowce stosowane w produkcji pochodzą ze sprawdzonych źródeł. Działania producenta są jasne i przejrzyste. Nie zawierają substancji potencjalnie szkodliwych dla zdrowia. Nie były testowane na zwierzętach a także nie zawierają substancji pochodzenia odzwierzęcego lub surowce takie są dozwolone, jeśli pozyskanie ich nie wywołało u zwierząt cierpienia. Produkty marki znajdują się w opakowaniach biodegradowalnych lub nadających się do recyklingu.
Moim zdaniem
Krem nie stosowałam do twarzy a do moich przesuszonych i popękanych, niestety do krwi rąk. Dłonie ładnie się zregenerowały i czułam, że są otulone ochronnym opatrunkiem. Dodatkowym atutem, zwłaszcza dla aktywnych osób jest lekka konsystencja i szybka wchłanialność, bez uczucia tłustości. Kosmetyk jest wydajny, dobrze się rozprowadza, a dodatkowo znajduje się w szklanym opakowaniu, które możemy ponownie wykorzystać. Jeśli miałabym powiedzieć o wadach, to nie podoba mi się zapach, który jest za ciężki i przytłaczający.
Muszę przyznać, że to jeden z najlepszych kremów jaki przyszło mi stosować. Serdecznie polecam go wszystkim, którzy mają problemy z atopowym zapaleniem skóry.
Inci: Aqua, Aloe Vera Barbadensis Leaf Juice, Chamomilla Recutita Flower Water, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Cocos Nucifera Oil, Cetyl Alcohol, Methyl Glucose Sesquistearate, Tocopheryl Acetate, Solanym Lycopersicium Seed Oil, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol (DHA BA - konserwant dopuszczony przez Ecocert), Peralgonium Graveolens Flower Oil, Lavandula Angustifolia Flower Oil, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate (konserwanty dopuszczone przez Ecocert), Geraniol*, Linalool*, Limonene*, Citronellol*.
* - naturalny składnik olejków eterycznych
Krem funkcyjny o pojemności 50 ml kupicie w cenie 45 zł tutaj